O polskim narodzie mówi się, że poradzi sobie wszędzie i w każdych warunkach. Od zawsze też wiadomo, że również Ameryka poddała się zaradności Polaków: począwszy od kolonizacji kontynentu, przez zagraniczne migracje za marzeniami, aż po dzień dzisiejszy, kiedy (jak to mówią niektórzy) o interes łatwo jak o grypę.

Polacy o Zachodzie

Rdzenni Polacy niechętnie przyznają się do tego, że zapożyczyli coś od swoich bliższych czy dalszych sąsiadów. Nawet jeśli dzieli ich od siebie bezkresna głębina oceanów wolą nabrać wody w usta, niż przyznać się, że czerpali inspirację z czegokolwiek co ma związek z obcym krajem. Taka już nasza natura i zaprzeczanie nie przyniesie większego skutku, ponieważ będzie ono swego rodzaju przyznaniem się. W czołówce narodów, którym rodowity Polak nie chce zawdzięczać absolutnie niczego z pewnością powinna się znaleźć Ameryka. Mimo, że nasi krajanie nie raz odgrywali role w rozwoju ww. kontynentu, to wciąż pozostają niedocenieni, odwdzięczając się sceptycznym nastawieniem do przedstawicieli z Zachodu.

Chociaż nie pałamy do siebie żarliwą sympatią, to jednak po cichu przyznać trzeba, że wiele zawdzięczamy pomysłowości amerykańskiego narodu: wybitny sposób na kurczaka w panierce, zdobywanie „przyjaciół” bez konieczności poznawania ich, wszechogarniające jedzenie i towarzysząca mu coca- cola czy absurdalne kino. Wiele z tego przenieśliśmy na łono własnego państewka i tam gdzie się dało „ulepszyliśmy” po swojemu. Po latach ciężko nam jest (i będzie) rozstać się z którymkolwiek z tych udogodnień życiowych. Jest coś jeszcze co wprawia nas w rozbawienie i wywołuje na naszej twarzy powątpiewający uśmiech: rezygnacja z zagranicznych przedsiębiorstw.

Nie ma co ukrywać. Amerykanie to naród otwarty i wszechstronny, wciąż próbuje nowych rzeczy, nawet jeśli przynosi to dość słaby efekt. To jest właśnie to, czego brakuje w polsce pomysl na biznes w amerykańskiej wersji często bierze się znikąd, to właśnie w Ameryce bardzo wyraźnie da się zauważyć słynne motto „potrzeba dźwignią handlu”. To właśnie Amerykanie potrafią zrobić coś z niczego i jeszcze z zyskiem to sprzedać- to właśnie Amerykanie stali się godną konkurencją dla nas, Polaków.

Co wiemy, a co wykorzystujemy?

Kiedyś królowały kantory, bazary, pozłacane zegarki sprzedawane na ulicach czy mniej legalne przedsięwzięcia, w które nie polecamy się angażować. Interesy prosto z tzw. amerykańskiego snu. Prawda była jednak taka, że jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz i oby to nie był koszmar. Na szczęście dzisiaj wiele się zmieniło i można odważnie rzec, że na lepsze. Przesadą będzie, jeśli powiemy, że biznes „leży na ulicy”. Niestety, aż tak otwarcie nie rzuca się nam pod nogi, jednak pomysły na biznes z usa sprytnie chowają się za rogiem i wystarczy uważnie przyjrzeć się oferowanym możliwościom i wykorzystać potencjał sytuacji. My również postanowiliśmy zajrzeć w zakamarki amerykańskich zaułków i zaprezentować zainteresowanym ciekawe pomysły na biznes z zagranicy. Możliwe, że sporządzona przez nas mapa, stanie się dla kogoś nową ścieżką w życiu. Trzymamy za to wszystkie nasze kciuki. W pierwszej kolejności zaciekawił nas tzw. hugging time. W wolnym tłumaczeniu oznacza to „czas przytulania” i rzeczywiście: jest to przytulanie odliczone co do minuty.

Za odpowiednią stawkę, wybrany pracownik może stać się dla nas kimś na wzór przyjaciela, albo chociaż znajomego (wszystko zależy od tego, jakim budżetem dysponujemy). W ofercie dostępna jest m.in. rozmowa, trzymanie się za ręce czy słuchanie muzyki, słowem: wspólne spędzanie czasu za pieniądze. Co ciekawe: każdy z pracowników przechodzi odpowiednie kursy, a pracę rozpoczyna dopiero po otrzymaniu certyfikatu.

W społeczeństwie, gdzie najnowszą chorobą cywilizacyjną staje się znieczulica, ten biznes ma ogromny potencjał. Z Zachodu przywędrowały do nas również pewne formy samozatrudnienia, które możemy uznać jako firmę jednoosobową. Dobrymi, i znanymi przykładami są m.in. vlogerzy, specjaliści od social media, copywriterzy, właściciele food tracków czy coache- w dzisiejszych czasach właściwie nie ma dziedziny, która nie miała by swojego trenera osobistego.

W formie ciekawostki uświadamiamy naszych przyszłych przedsiębiorców, iż do łask wracają wszelkiego rodzaju tradycje i zdrowy tryb życia, a więc jeżeli posiadamy ciekawy pomysł na catering wykorzystajmy go, jeżeli w naszej ofercie znajdą się posiłki z wysokojakościowych produktów eko- jeszcze lepiej, a jeżeli postanowimy zainwestować nasz budżet w owocowo- warzywne koktajle sukces praktycznie do nas biegnie. Kiedy nasza klientela przyjmie odpowiednią porcję witamin, możliwe, że będzie chciała skorzystać z pomocy tzw. douli. Jest to prywatna asystentka udzielająca porad dotyczących porodu i ciąży, a także akuszerka. Doula jest do dyspozycji przyszłej mamy praktycznie przez cały czas i wciąż czuwa przy telefonie czekając na wezwanie.

Jak nie ja, to Ty

Zgrabnie przeszliśmy do ulubionego momentu, czyli: pracownik z jakiej kategorii mnie dzisiaj wyręczy? Amerykanie opanowali dziedzinę opierania się na kimś wręcz do perfekcji. Znajdzie się niejeden pomysł na biznes z zagranicy, który w pełni nie opierał się na „wysługiwaniu” inną osobą. Pierwszy z nich nie budzi wielu kontrowersji i już zbiera obfite żniwa w naszym kraju. Mamy tu na myśli organizatora imprez: od urodzin, poprzez studniówki aż po wieczory kawalerskie i panieńskie. Nieco odrębnym, ale nadal bliskim odgałęzieniem jest stanowisko organizatora ślubów. Taki asystent to zupełnie inny poziom. Z nim u boku para młoda myśli już jedynie o tym jak wypadnie pierwszy taniec oraz czy sukienka będzie dobrze leżeć, a i o to w dużej mierze troszczy się konsultant.

Ale niedoścignione w dziedzinie wygodnego życia z pewnością będą takie biznesy jak np. home staging, polegające na takim przearanżowaniu mieszkania, aby wydało się bardziej atrakcyjne dla potencjalnego kupca. Jest to praca dla osób z odpowiednimi kwalifikacjami, jednak gdy posiada się już odpowiednią renomę 500 zł za godzinę porad wydaje się niezłą opcją. Inną kwestią są zakupy. Jako że Ameryka to państwo konsumenckie towarzyszą one każdemu. Okazuje się jednak, że dla zabieganych są one o wiele przyjemniejsze, kiedy wykonuje je ktoś inny. I tym sposobem mamy do dyspozycji personal shopera: niestrudzonego asystenta towarzyszącego nam podczas zakupów i służącego opinią, oraz personal grocery shopera, który niczym najlepszy concierge wykona dla nas rezerwację, odbierze zamówienia czy wykona zakupy. Asystenci są wszędzie, a niektórzy ratują nas nawet przed groźnym starciem z żoną, gdy zapomnimy o rocznicy: polegając na zakupowym asystencie nie musimy się o to martwić. Po określeniu cech obdarowywanego i kwoty, gift buyer dostarczy nam na czas prezent gotowy do przekazania.

Podsumowanie

Nasz ostatni pomysł na biznes w polsce stosowany jest od dłuższego czasu. Pracownicy z tej dziedziny poszukiwani są przede wszystkim przez wydawnictwa. Mowa tutaj o utalentowanych pisarzach, którzy zgodzą się objąć stanowisko autora widmo (ghostwriter) i napiszą książkę pod czyimś nazwiskiem. Najczęściej są to bibliografie celebrytów czy polityków.

Zostaw komentarz