O dawnych wierzeniach, mitach i przesądach niewiele się mówi. Można wręcz powiedzieć, że nasi krajanie wyparli ze świadomości wszelkiego rodzaju tradycje. I nikt pewnie nie zadawałby sobie trudu, żeby je poznać, gdyby nie saga pana Sapkowskiego. Zrobiła ona taką karierę za granicą, że nasz polski naród okrył się wstydem, gdy wyszło na jaw, jak niewiele wiemy o swojej spuściźnie. Tymczasem rozmowy na ten temat mogą być prowadzone godzinami, a i tak materiał nie ulegnie wyczerpaniu.

Czterej bogowie: jeden za wszystkich, i wszyscy za jednego

Zdecydowaliśmy się stworzyć dwa artykuły na temat tego co było kiedyś, a co tak skutecznie umknęło naszej uwadze na przestrzeni lat. Przenieśmy się w czasie… Dawno, dawno temu, w czasach, które nie należały do baśniowych, a współcześni uczeni z rozbawieniem nazywają je zacofanymi, w najlepsze kwitło przekonanie, że to co niewytłumaczalne musi być sprawką sił nadprzyrodzonych. A wyjaśnień brakowało w wielu kwestiach, więc praktycznie każdy mieszkaniec ówczesnych polskich terenów był przekonany iż interwencja wysłanników z innego świata jest wszechobecna. Na każdym kroku dało się słyszeć niestworzone historie na temat tego, że ten czy ów, naraził się temu lub tej i z tego powodu spotkało go… no coś na pewno. Warto podkreślić, że wierzenia pogan (nazwijmy ich po imieniu) opierały się na zjawiskach istniejących w naturze, a skoro wszystko wokół było dziełem siły wyższej, ktoś musiał sprawować nad nią władzę. A więc uznano, że jest ona podzielona pośród trzech bogów i jedną boginię.

Żelazny tron należał do boga Peruna, pana gromu i grzmotu, utożsamianego ze wszystkim co męskie: z odwagą, płodnością, ale i z wojną. Obok niego stał Swaróg, bóg słońca i jego syn Swarożyc narodzony z ognia- władał płomieniami, którymi karał tych, którzy według niego na to zasługiwali, np. jeśli ofiara ze zmarłego była niewystarczająca. Kolejny był Weles, opiekun zwierząt, ale i władca zaświatów, oraz Mokosz- ukazywana, jako kobieta idealna: płodna, piękna, patronka przędzenia i tkactwa. Wzór do naśladowania, który utożsamiano z urodzajną ziemią i deszczem.

Każdy z tych bogów miał pod sobą pomniejszych przedstawicieli, a pośród nich krzątały się różnego rodzaju demony i udręczone dusze. Na ogół przypisywano im wszystko co złe: istnieli na świecie albo po to, by odpokutować swe winy, albo po to, by z dziką satysfakcją dręczyć innych. Niewielu było przedstawicieli tej „jasnej strony mocy”, którzy rzeczywiście mogli nieść pomoc. Z tym zwracano się do bogów, a i oni nie zawsze owej pomocy udzielali.

Nosicielka czarnej mocy?

Nieodłącznymi elementami, jakie towarzyszyły każdej wsi, była obecność kapłanów, którzy strzegli boskiego ognia, ale i na swoją modłę zachęcali do posłuszeństwa wobec stwórców. Często mieli także druzgocące wizje przyszłości, i to na ogół w momentach, kiedy im to pasowało. A kolejna, to mieszkająca w pobliżu szeptucha, czyli nikt inny jak zielarka i przedstawicielka medycyny naturalnej. Czasami szeptuchy przewidywały również przyszłość, a ludzie z okolicy przypisywali im zdolności magiczne adekwatne do tych, jakich nie powstydziłaby się niejedna czarownica. Wiele tekstów podkreśla zasługi samotnych zielarek, określają je, jako nieocenioną pomoc w kwestii zdrowia, rodzicielstwa, urody, a nawet miłości. Chociaż były szanowane przez większość, to zawsze zdarzały się osoby, które spoglądały na nie nieprzychylnym wzrokiem. Dla nich, one również były wcieleniem zła.

Z czasem, szacunek przerodził się w strach i respekt, a wizyty u szeptuchy stawały się niekomfortową ostatecznością. W tym miejscu warto rozpocząć wątek tego co to jest przestroga i jak ją stosowano w ówczesnych czasach. Z definicji wiemy, że za przestrogę uznaje się radę bądź pouczenie, mające na celu uchronienie przed niewdzięcznym losem. A jak to się ma do samych wierzeń i szeptuch? Wspomnieliśmy o ich „magicznych” talentach, trzecim oku potrafiącym zbadać niespełnione, za odpowiednią cenę zielarka mogła nagrodzić nas przestroga na przyszłość. Jednakże z biegiem lat, całkiem nowego znaczenia nabierała ta przestroga ostrzeżenie bowiem dotyczyło samej szeptuchy: według podań, mieszkała w odseparowanej chatce w głębi lasu nie po to by w spokoju hodować zioła i tworzyć eliksiry, ale by wabić wędrowców i z apetytem pałaszować na kolację. Od tego czasu znana była jako Baba Jaga – niesprawiedliwa to zmiana.

Podsumowanie

Szeptuchom miał towarzyszyć kot- nieodłączny przyjaciel, czarny jak ich dusza. Inni sądzili, że owo zwierzę to sama szeptucha przybierająca taką postać by szpiegować i mieć wgląd w sprawy ludzi z najbliższych okolic. Czarny kot na drodze oznaczał nie lada kłopoty: oznaczało to, że weszliśmy w drogę czarownicy. Najczęściej uciekano, jednak co odważniejsi woleli zaryzykować gniew zielarki i atakowali sierściucha. Dziś również istnieją podobne uprzedzenia i nawet, jeśli kot, to zwykły czarny kot przesąd pozostaje, mimo że już nikt nie pamięta dlaczego właściwie przynosi on pecha.

Zostaw komentarz